Karpacz - jesień
Jesień w Karpaczu jest zawsze cudowna. Jeśli ktoś powie mi, że góry atrakcyjne są tylko późną wiosną, latem i zimą, to będę go serdecznie żałował, że przez swój wypaczony pogląd traci z gór to, co w nich najpiękniejsze. Moja żona nie chciała słyszeć o naszym październikowym wypadzie do Karpacza. Stukała się po głowie, mówiła że mam nierówno pod sufitem, ale dała się w końcu przekonać. Nie było łatwo, ale na wpół uśpiony, w każdym bądź razie niemal senny, jesienny Karpacz, bardzo przypadł jej do gustu. Kupiłem przewodnik
Karpacz i zaplanowałem tak wycieczki, by dla nowicjuszki na początek nie były zbyt forsowne, a zarazem na tyle ciekawe i interesujące, by znalazła się pod przemożnym wpływem ducha gór. Tak też się i stało, Liczyrzepa przyciągnął ją do siebie już na stałe. Nieodparty urok karkonoskich szlaków, skąpanych jesiennym słońcem i rozognionych czerwienią oraz żółcią okolicznych lasów, które porastają zbocza Śnieżki, podziałał na nią z niemal hipnotyczną siłą. Dziękowała mi za nasze jesienne górskie natchnienia, żałując nawet, że nie jest francuską impresjonistką.

Podobne wpisy: